Artyści, piekło, pieniądze i mistrz Sorolla
Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych. Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej komfortowy oddział infernalny, bez smoły, ognia i tortur fizycznych.
Cały rok odbywają się tu konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować tryumfalnego pochodu awangardy.
Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma lepszy rząd – to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico i Bacha.
Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.
(„Co myśli pan Cogito o piekle” - Zbigniew Herbert)
Czasami nachodzą mnie niewesołe myśli, że oto mamy piekło na ziemi. Wystarczy podejrzeć jak się ma sztuka w Polsce na salonach dużych i małych. Przypomnijmy (nie)sławny Ogólnopolski Konkurs Malarstwa „Bielska Jesień” (niektórzy z Państwa pisali mi w wiadomościach prywatnych, że z ciekawości wygooglali owo wydarzenie i teraz nie mogą tego „od-zobaczyć”).
Ostatnio będąc w Ostrowcu Świętokrzyskim przy okazji komiksowego spotkania z Hubertem (które było nadzwyczaj udane) w Miejskim Centrum Kultury, postanowiliśmy w wolnej chwili zajrzeć do Galerii BWA. To był wielki błąd. Wystawa pokonkursowa. Biennale Salon Jesienny - koszmar. A na poziomie -1 galerii, to już kompletne piekło [sic!]. Doznaliśmy autentycznego szoku. Co wrażliwsze osoby mogą mieć traumę po obcowaniu z taką „sztuką”. Totalna obscena, wulgarność do potęgi i kompletny brak warsztatu (nie ma żadnych zdjęć w necie z poziomu -1, w sumie może to i dobrze?).
Szybko wychodząc z galerii po tych traumatycznych doznaniach, zatrzymała nas pani oprowadzająca i spytała o nasze wrażenia. Odpowiedziałam, że wcale mi się nie podobało, to było straszne. Mój mąż milczał, dlatego pani zwróciła się do niego i objaśniła, że to bardzo ważny konkurs -przegląd twórczości artystycznej dla młodych artystów do 35 roku życia. Uczestnictwo w tej imprezie działa jak trampolina dla młodych artystów, dzięki niemu od razu są zauważeni, a ich kariera rozwija się w ekspresowym tempie.
Jak się Państwo domyślają, wyszliśmy najszybciej jak to było możliwe.
Spotkanie z Hubertem w Ostrowcu Świętokrzyskim
Takich przykładów jest więcej, zarówno w dużych miastach, ale jak pokazuje przykład z Ostrowca, także w małych ośrodkach. Tego typu antysztuka, nie bójmy się tej nazwy, jest od dawna lansowana, i to coraz silniej. Ludzie poszukujący piękna, a także ci zwyczajni, którzy chcieliby raz na jakiś czas gdzieś wyjść i coś wartościowego zobaczyć, rezygnują z uczestnictwa w kulturze. Antysztuka nie dość że jest forsowana, to do tego finansowana z pieniędzy podatników, czyli naszych pieniędzy. Dlaczego milcząco godzimy się na taki stan rzeczy? Dzieci i młodzież odwiedzają w ramach zajęć takie placówki (widziałam na zdjęciach galerii; mam nadzieję, że nie trafiły na poziom inferno). Jak to wpłynie na ich psychikę i rozwój? Strach pomyśleć… Poniżej załączam link na stary już wywiad (z 2022 roku), ale nadal aktualny jaki przeprowadził redaktor Mazurek z Hanną Wróblewską (dyrektor Zachęty 2010-2021, minister kultury i dziedzictwa narodowego w trzecim rządzie Donalda Tuska 2024-25) dotyczący sztuki współczesnej.
https://www.youtube.com/watch?v=QZqQkvFnvq8
Od jakiegoś czasu głośno o „ministrze od kultury bez kultury” za sprawą projektu ustawy.
Załączam skrót projektu tejże:
Ministra kultury Marta Cienkowska przedstawiła w Sejmie projekt ustawy o statusie artysty zawodowego, zakładający ok. 363 mln zł rocznie na wsparcie twórców. Osoby zarabiające poniżej średniej krajowej otrzymają czasowe wsparcie, a o przyznaniu pomocy zdecyduje środowisko artystyczne, bez konieczności zakładania działalności gospodarczej.
Kluczowe informacje o wsparciu dla artystów:
Projekt ustawy: Celem jest systemowe włączenie twórców do systemu zabezpieczenia społecznego i zapewnienie stabilności w przypadku nieregularnych dochodów.
Budżet: Na wsparcie zaplanowano ok. 363 mln zł rocznie.
Pomoc socjalna (2025): Na pomoc socjalną dla twórców z Funduszu Promocji Kultury (FPK) w 2025 r. przeznaczono 2,5 mln zł, przy czym jednorazowe wsparcie wynosi zazwyczaj 4000 zł.
Zasady: Wsparcie obejmie artystów zawodowych, a ocena kryteriów będzie dokonywana przez środowisko artystyczne.
Projekt ma na celu zrównanie ochrony socjalnej artystów z innymi grupami społecznymi, uznając ich wkład w kulturę.
Jak Państwo sądzą, jacyż to artyści będą futrowani pieniędzmi podatników? Ja nie mam wątpliwości, którzy będą wybrańcami...
A+H nie bierze grantów. Działamy bez jakiegokolwiek dofinansowania. Bywa różnie; czasami jest dobrze, czasami jest kiepsko, tak to już jest w naszym fachu.
Nie chcemy dostawać pieniędzy od Państwa, chcemy godziwie żyć z naszej pracy. Jeśli społeczeństwo będzie zamożne i wyedukowane, to klienci także się znajdą. Dziękujemy wszystkim Państwu, za to, że nas wspieracie i inwestujecie w naszą sztukę!
Tradycyjnie już zapraszam do zaglądania na moją stronę z malarstwem https://slodkowska.pl/ , a także do naszego sklepiku https://www.ahart.pl/ oraz do subskrypcji.
We wspomnianych w poprzedniej notce pamiętnikach Jana Skotnickiego, natrafiłam na kolejne ciekawe spostrzeżenie. Po odzyskaniu niepodległości rozpoczęła się walka o władzę, po czym nastąpiła seria zamachów:
„(…) pierwszym był zamach premiera Świeżyńskiego na Radę Regencyjną, robiony przez prawicę, drugim - zamach lubelski na Radę Regencyjną, robiony przez lewicę i trzecim- Sapiehy i Januszajtisa, robiony znowu przez prawicę, a wymierzony przeciw Naczelnikowi Państwa i rządowi.
Ta atmosfera stawała się dla przyszłości Polski wysoce niepokojąca, utrwalała bowiem na zewnątrz opinię „sezonowego” państwa (…) Walki te przeobraziły się później w drobne starcia o posiadanie poszczególnych instytucji przez takie czy inne partie: o kasy chorych, kółka rolnicze, związki nauczycielskie, kolejarskie… (…) Partie rozdrapywały ten skarbiec i nikt się nie zastanawiał, z czego nasze świeżo powstałe państwo ma wydatki pokrywać, każdy chciał tylko z kasy państwowej możliwe dużo wyciągnąć i każdy przy tym chciał być zwolnionym od płacenia podatków. Agitatorzy kupowali sobie mandaty i wpływy, frymarcząc dobrem państwowym, obiecując wyborcom góry zdobyczy, a przede wszystkim - mało pracować, dużo brać.
Hasła te pchały skarb państwa w przepaść dewaluacyjnego bankructwa (…).
W walce z państwem wzięli udział nawet artyści. Bezpośrednio po wydźwignięciu się Polski z niewoli świat artystyczny, nie zwracając uwagi na jej stan, domagał się ze strony państwa tysięcy świadczeń, zwalniając się przy tym ze wszystkich ciężarów i obowiązków.
Bez komentarza...
***************************************
Zapomnijmy na chwilę o dominujących trendach w sztuce współczesnej i przenieśmy się w czasie i przestrzeni do słonecznej Hiszpanii przełomu XIX i XX wieku.
W związku z kilkoma bardzo miłymi mailami jakie od Państwa otrzymałam z prośbą o pisanie notek związanych ze sztuką, chciałabym w dzisiejszej notce napisać także coś o prawdziwej sztuce i przybliżyć Państwu sylwetkę hiszpańskiego mistrza malarstwa przełomu XIX/XX wieku, o którym nie uczą ani w szkole średniej plastycznej, ani też słowem nie wspominają na studiach. Dlaczego? Bo był normalny, pracowity, miał rodzinę, żonę i troje dzieci, których często malował. Jak zwykle odkryłam go przez przypadek (a może wcale nie?) w necie ponad dekadę temu. Joaquín Sorolla y Bastida. Dla mnie - geniusz!

Zdjęcie mistrza podczas pracy nad portretem żony
Ukończony już portret żony Clotilde
Pierwszy raz zobaczyłam jego obrazy na żywo w Muzeum Sztuk Pięknych w Oviedo w 2016 roku. Zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, wyglądały dużo lepiej niż na zdjęciach. Popłakałam się ze wzruszenia, dostałam dziwnego kołatania serca i nie mogłam powstrzymać drżenia. To było wielkie, autentyczne malarstwo, tworzone z miłością i pasją. Potem odwiedziłam także jego dom w Madrycie, w którym znajduje się muzeum malarza.

Z obrazemi mistrza w muzeum w Oviedo
W domu Sorolli w Madrycie (duży obraz przedstawiający dwie kobiety na tle morza, to żona i córka artysty)
Joaquín Sorolla y Bastida (ur. 27 lutego 1863 w Walencji, zm. 10 sierpnia 1923 w Cercedilla) – hiszpański malarz i grafik, impresjonista tworzył pejzaże, portrety i dzieła o tematyce historycznej. Zasłynął kompozycjami przesyconymi światłem i radosnymi kolorami, przedstawiającymi sceny znad Morza Śródziemnego. Był bardzo płodnym artystą – zostawił po sobie ponad 2200 dzieł, w tym monumentalne płótna namalowane w Ameryce i mające po 70 metrów łącznej długości.

W wieku zaledwie 2 lat stracił oboje rodziców podczas epidemii. Razem z siostrą Eugenią został przygarnięty przez ciotkę Isabel, siostrę jego matki, oraz jej męża, z zawodu ślusarza. Przez kilka lat przybrani rodzice bezowocnie próbowali nauczyć go rzemiosła, aż odkryli, że jego prawdziwym powołaniem było malarstwo.
Młody Joaquín studiował je pod okiem różnych nauczycieli w Walencji, w czasie nauki w Szkole Rzemiosła. W 1879 roku otrzymał dyplom i rozpoczął studia w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych San Carlos w Walencji. Już wtedy dużo malował i wystawiał swoje prace na licznych konkursach. Jeden z nich był organizowany przez stowarzyszenie El Iris – Sorolla zdobył tam srebrny medal w 1880 roku.
Z autoportretem mistrza Sorolli
Rok później wyjechał do Madrytu studiować dzieła wielkich hiszpańskich malarzy, szczególnie Velázqueza, których duży wybór zgromadzono w Muzeum Prado. Po zakończeniu studiów został szybko dostrzeżony. Jego prace pojawiały się na Krajowej Wystawie Sztuk Pięknych w Madrycie (1881 i 1884 – medal w drugim przypadku) oraz Wystawie Regionalnej w Walencji (1883 i medal). W wieku 21 lat Sorolla namalował obraz „El crit del paleter”, którego tematem był zryw niepodległościowy w czasie wojen napoleońskich 1808.
W 1874 r. rozpoczął studia na Escuela Normal Superior, gdzie zarekomendowano mu wieczorowe zajęcia z rysunku w Escuelas de Artesanos (Szkoła rzemiosła) w Walencji. W tej ostatniej otrzymał w 1879 r. dyplom oraz nagrodę w postaci pudełka farb. W tym samym roku, jednocześnie pracując w warsztacie wuja, rozpoczął studia w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych San Carlos w Walencji, gdzie uczył się razem z takimi malarzami jak Manuel Matoses czy Juan Antonio Benlliure. Na tej uczelni poznał także Juana Atoniego Garcíę, brata swojej przyszłej małżonki, Clotilde Garcíi.
W 1880 r. otrzymał srebrny medal za obraz Moro acechando la ocasión de su venganza na wystawie stowarzyszenia El Iris. Po skończeniu studiów zaczął wysyłać swoje prace na lokalne konkursy i narodowe wystawy sztuki. Na madryckiej wystawie z maja 1881 r. przedstawił trzy walencjańskie mariny, które nie zostały zauważone, gdyż nie pasowały do oficjalnego kanonu o tematyce historycznej i dramatycznej.
W następnym roku studiował prace Velázqueza oraz innych autorów z madryckiego Muzeum Prado. W jego malarstwie rozpoczął się okres realistyczny, styl wspierany przez nauczyciela Gonzala Salvá. W 1883 r. zdobył medal na Wystawie Regionalnej w Walencji, a w 1884 r. otrzymał medal na Krajowej Wystawie Sztuk Pięknych za obraz Defensa del Parque de Artillería de Monteleón melodramatyczne i mroczne dzieło namalowane specjalnie na tę wystawę. Sorolla zastosował się do rady przyjaciela brzmiącej: Tutaj, aby zaistnieć i zdobywać medale, trzeba malować trupy.
Wielkim sukcesem w Walencji okazało się jego dzieło El crit del palleter nawiązujące do hiszpańskiej wojny narodowowyzwoleńczej z czasów okupacji napoleońskiej. Otrzymał stypendium na studia w Rzymie, gdzie, oprócz rozwijania zdolności malarskich, mógł zapoznać się ze sztuką klasyczną i renesansową, odwiedzić znane muzea, a także nawiązać kontakt z innymi artystami.
Na początku 1885 r. razem ze swoim przyjacielem, malarzem Pedrem Gilem pojechał do Paryża, gdzie bliżej zapoznał się z malarstwem impresjonistycznym. Ten kierunek malarski zmienił tematykę i styl Sorolli i zaowocował obrazem o tematyce religijnej El entierro de Cristo, który jednak nie wzbudził oczekiwanego podziwu. W efekcie Sorolla zaczął skłaniać się ku naturalizmowi i europejskiej awangardzie zachwycony dziełami takich malarzy jak John Singer Sargent, Giovanni Boldini i Anders Zorn.
W 1888 r. w Walencji ożenił się z Clotilde Garcíą, rok później młoda para przeniosła się do Asyżu. W 1889 r. zamieszkali w Madrycie, gdzie Sorolla w ciągu zaledwie 5 lat stał się znanym i poważanym malarzem. W 1894 r. odbył kolejną podróż do Paryża, gdzie rozwinął luminizm, styl, który stał się bardzo charakterystyczny dla jego późniejszych dzieł. Zaczął malować w plenerze wypełniając światłem sceny z życia codziennego oraz śródziemnomorskie pejzaże. W dziełach takich jak Powrót z połowu, Plaża Walencji czy Smutne dziedzictwo w soczystych kolorach przedstawił plaże Morza Śródziemnego. W 1900 r. na konkursie w Paryżu otrzymał nagrodę Grand Prix za obraz Smutne dziedzictwo. Kontynuował także tematykę społeczną (A oni ciągle mówią, że ryba jest droga), która cieszyła się wielkim powodzeniem.

Popularność malarza stale rosła – Walencja ogłosiła Sorollę ukochanym i zasłużonym synem, oraz nazwała jedną z ulic jego nazwiskiem. Po licznych podróżach po Europie – odwiedzał zwłaszcza Anglię i Francję – otworzył wystawę w Paryżu, na której przedstawiono ponad 500 obrazów, i która przyniosła mu międzynarodową sławę. Wielkim sukcesem była także wystawa w Nowym Jorku z 1909 r., szczególnym uznaniem cieszyły się obrazy Popołudniowe słońce oraz Pływacy.
W listopadzie 1909 r. przyjął zamówienie od muzeum Hispanic Society of America, którego ściany ozdobił 14 ogromnymi płótnami, znanymi jako Visión de España. Te dzieła o wysokości 3,5 m i długości 70 m powstały w latach 1913–1919 i przedstawiają sceny charakterystyczne dla różnych regionów hiszpańskich i portugalskich. W 1912 r. Sorolla zrealizował serię podróży po Półwyspie Iberyjskim przygotowując szkice rodzajowe oraz pejzaże. Dzięki tej wstępnej pracy mógł zrealizować słynną serię obrazów olejnych przedstawiającą dzieci i kobiety na walencjańskich plażach (Matka i córka i Rybaczka z Walencji).
Sorolla chętnie malował portrety znanych osób, na jego obrazach zostali uwiecznieni m.in. Juan Ramón Jiménez, król Alfons XIII, Vicente Blasco Ibáñez, José Ortega y Gasset i wielu innych.
Po skończeniu projektu dla Hispanic Society of America pracował jako profesor na Escuela de Bellas Artes de Madrid, prowadząc zajęcia z kompozycji i koloru. Jego najważniejszym uczniem i kontynuatorem luminizmu był Teodoro Andreu.
Portret króla Alfonsa XIII
William Howard Taft, 27 prezydent Stanów Zjednoczonych
W 1920 r. podczas malowania portretu żony Ramóna Péreza de Ayala w ogrodzie swego domu w Madrycie, doznał porażenia połowicznego, po którym drastycznie zmniejszyły się jego możliwości fizyczne i umysłowe. Zmarł w 1923 r. w swoim domu w Cercedilla.
******************************************
Dla wszystkich, którzy dotrwali do końca tej notki załączam mój najnowszy zimowy obraz, "Nad Popradem. Beskid Sądecki", obraz olejny na płótnie 65 x 54 cm.

https://www.facebook.com/ostrowiecradio
https://pl.wikipedia.org/wiki/Joaqu%C3%ADn_Sorolla_y_Bastidahttps://www.poetryinternational.com/en/poets-poems/poems/poem/103-23730_CO-
https://plndesign.pl/sztuka/joaquin-sorolla-y-bastida-biografia-i-tworczosc-hiszpanskiego-impresjonisty/
https://quellochepiaceavaleria.com/en/the-love-story-of-joaquin-sorolla-and-clotilde-wife-and-muse/
https://en.wikipedia.org/wiki/File:Joaqu%C3%ADn_Sorolla_y_Bastida_-_William_Howard_Taft.jpg
tagi: sztuka malarstwo sorolla
|
|
agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 14:21 |
Komentarze:
|
|
Zyszko @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 17:59 |
Zainspirowałaś mnie poprzednim wpisem i zabrałem dzieci do Muzeum Narodowego, ale tylko na sztukę XIX i początku XX wieku. Piętro ze współczesną ominęliśmy. NIestety tzw. środowiska będą futrować swoich, "malarzy" tak samo jak futrują swoich "literatów". Co gorsza PIS, czy kto tam z prawicy przejmie w przyszłości władzę, też nie będzie nigdy wspierał sensownej sztuki, z powodów przedstawionych dziś przez Gospodarza.
Dziękuję, za kolejnego świetnego MIstrza. Zupełnie nie znałem jego wspaniałej twórczości, muszę koniecznie nadrobić.
|
|
gabriel-maciejewski @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 18:28 |
Jak Ci się kiedyś zachce to jeszcze był taki Włoch - Giuseppe de Nittis
|
|
agnieszka-slodkowska @Zyszko 31 stycznia 2026 17:59 |
| 31 stycznia 2026 18:38 |
Bardzo dziękuję za komentarz. Smutna to prawda. Trzeba robić swoje najlepiej jak tylko można, nie oglądając się na to, kto jest u władzy.
Pozdrawiamy serdecznie A+H.
|
|
agnieszka-slodkowska @gabriel-maciejewski 31 stycznia 2026 18:28 |
| 31 stycznia 2026 18:39 |
Świetne malarstwo, choć na żywo nie widziałam. Dzięki.
|
chlor @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 18:44 |
Przypomina się obraz Gierymskiego "W altanie". Od takich dzieł trudno oko oderwać.
|
|
SilentiumUniversi @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 18:48 |
Dziękuję. Plus
|
|
agnieszka-slodkowska @chlor 31 stycznia 2026 18:44 |
| 31 stycznia 2026 18:49 |
Dokładnie tak! Malarstwo pełne światła.
|
|
agnieszka-slodkowska @SilentiumUniversi 31 stycznia 2026 18:48 |
| 31 stycznia 2026 18:50 |
I ja dziękuję.
|
|
Magazynier @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 18:56 |
Dzięki za Sollero i za Poprad zimą.
Zawsze byłem przekonany że sztuka jest adresowana do grona bliskich i przyjaciół. Ale Sollero, cykl Józefowy i Poprad zimą pokazują, że jednak wykracza poza ten krąg. No powiedzmy poezja adresowana jest do grona bliskich. Bliscy i przyjaciele są pierwszymi słuchaczami. A potem puszczają ją w świat. Muzyka, rysunek i malarstwo takoż, ale chyba może liczyć na szybszą promocję z kręgu zaufanych.
"363 mln" - czyli 1 melon na 1 dzień na 1 artychę. Nieśmiertelny Mao byłby dumny z pojętnych uczniów.
Ano futrują swoich, ale jak patrzę się na grand prix Salonu Jesiennego i na prace z Ostrowca, to mam wrażenie, że ci urzędnicy za dużo naoglądali się horrorów typu "Polowania na ćmy" i netflix. Futrują swoich w stronę wizualnych scenariuszy, scenografii i kostiumów dla tego typu fantasmagorii. Mają nosa. Tam jest kasa na rewolucję lokalnie z MK i globalnie z UN Arts Committee. Tyle że w UN o połowę mniej. Trump zakręcił kurek. Ale nawyk pozostał.
|
|
Magazynier @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 19:00 |
Żeby nie było. W Bielsku były prace warte obejrzenia. Przynajmniej pośród zgłoszonych. Bałem się jednak oglądać te, co przeszły selekcję ...
|
|
agnieszka-slodkowska @Magazynier 31 stycznia 2026 18:56 |
| 31 stycznia 2026 19:05 |
Sorolla ;)
Dziękuję za komentarz. W moim przekonaniu, nie można tworzyć byle czego , bo to się nie godzi. Poza tym, sygnujemy pracę własnym nazwiskiem, więc jak tu się podpisać pod jakimś okropieństwem?
|
|
agnieszka-slodkowska @Magazynier 31 stycznia 2026 19:00 |
| 31 stycznia 2026 19:07 |
Niestety do wiadomości publicznej przebiły się tylko te, które zostały nagrodzone w konkursie...
|
|
MarekBielany @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 19:23 |
Aż nazbyt często nachodzą mnie niewesołe myśli, ale jak widać po takim karnawałowym wpisie, że góra stoi.
Dziękuję.
|
|
KOSSOBOR @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 20:33 |
Pani Agnieszko, prześliczne indygo "Nad Popradem"! Jestem absolutnie oczarowana.
Nic dziwnego, że zachwycił Panią Sorolla. To ten sam temperament malarski, aczkolwiek on jest południowcem, a Pani - malarką z północy.
De Nitis też wspaniały!
Wielokrotnie pisałam /w różnych miejscach/ o tzw. sztuce nowoczesnej, narzucanej przez państwowego "mecenasa". To się nie kończy... I to w zasadzie niezależnie od albo to oczywistych idiotek /znam ten wywiad Mazurka z W./, albo o prymitywów aktualnych. Prof. Gliński podlizywał się do środowiska - i nic z tego nie wyszło, co szczeólnie było widoczne pośród artystów teatru i filmu.
Jak ważna jest kultura - świadczy natychmiastowe przejęcie Zachęty przez aktualną ekipę z wyjcami, pełzającymi po schodach Galerii Narodowej w ramch "odczarowania" instyttucji sztuki po poprzednikach.
Mamy do czynienia z konsekwentnie zaplanowaną i realizowaną polityką antyludzką. To odczłowieczenie i ograniczanie człowieka do fizjologii i pełzania po rynsztokach.
My zaś, oczywiście, robimy swoje. Coś po nas zaostanie.
Malujmy!
Pozdrawiam Państwa serdecznie.
H.
|
|
agnieszka-slodkowska @MarekBielany 31 stycznia 2026 19:23 |
| 31 stycznia 2026 20:40 |
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!
|
|
KOSSOBOR @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 20:41 |
Zerknęłam na tę Jesień /biennale/ - Modzelewski Jarosław - profesor - może być dumny... Zainfekował pokolenia.
|
|
agnieszka-slodkowska @KOSSOBOR 31 stycznia 2026 20:33 |
| 31 stycznia 2026 20:44 |
Bardzo Pani dziękuję za komentarz. W 100% się zgadzam.
Pozdrawiamy serdecznie - A+H
|
|
agnieszka-slodkowska @KOSSOBOR 31 stycznia 2026 20:41 |
| 31 stycznia 2026 20:47 |
Niestety...
|
|
MarekBielany @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 20:52 |
Dziękuję.
Bytom 2017.
ło matko prawie dziesięć lat ?
|
BTWSelena @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 21:17 |
Pani Agnieszko ,świetna notka i piękne obrazy. Westchnęłam bo chiałabym mieć chociaz cząstkę na mojej ścianie. A pani z męzem też jesteście piękną parą z urody i ducha. Serdeczne pozdrowienia dla Was obojga.
|
Paris @agnieszka-slodkowska |
| 31 stycznia 2026 21:39 |
Ja tez chce sie przylaczyc...
... do tych wszystkich prosb mail`owych o notki ,,malarskie,, !!!
Dzisiejsze ,,odkrycie,, Sorolla to wielki promyczek radosci w podziwianiu pieknego malarstwa tego czlowieka, nb. MEZA i OJCA, a nie jakiejs ,,Horej PATOLOGII,,. I zeby nawet ta deta i tepa Cienkowska, wyszla z siebie i stanela obok - to i tak NIE ZNISZCZY PIEKNEGO MALARSTWA,... tego WARCHOLA z Ciechanowa nie bedzie, a piekne malarstwo JEST i BEDZIE,... i zawsze bylo.
Ciesze sie, ze spotkanie z Hubertem w Ostrowcu Swietokrzyskim zaliczasz do udanych, a szczerze piszac, nie wyobrazam sobie aby bylo ono nieudanym.
Co do wspomnien Skotnickiego, to zaraz mam zamiar czytac 18 rozdzial... sa one autentycznie wstrzasajace. I z cala pewnoscia NIEWIELE odbiegaja od dzisiejszej naszej rzeczywistosci, ROWNIE WSTRZASAJACEJ... i MEGA ZLODZIEJSKIEJ.
Pozdrawiam serdecznie A + H... i czekam na kolejna notke... i ,,odkrycie,,.
|
|
agnieszka-slodkowska @MarekBielany 31 stycznia 2026 20:52 |
| 1 lutego 2026 10:21 |
A pierwszy Bytom to 2016, czyli dycha :)
|
|
agnieszka-slodkowska @BTWSelena 31 stycznia 2026 21:17 |
| 1 lutego 2026 10:23 |
Pięknie Pani dziękujemy za miłe słowa :).
Pozdrawiamy Panią serdecznie! A+H
|
|
agnieszka-slodkowska @Paris 31 stycznia 2026 21:39 |
| 1 lutego 2026 10:27 |
Serdecznie dziękuję za komentarz. Postram się pisać w miarę regularnie, skoro jest taki pozytywny odzew:)
Pozdrawiamy cieplutko! A+H
|
Paris @agnieszka-slodkowska 1 lutego 2026 10:21 |
| 1 lutego 2026 11:40 |
Pamietam, pamietam,...
... cieszylam sie jak dziecko tymi targami !!!
Potem to juz poszlo,... konferencje, wieczorki, itd. Mam nadzieje, ze to wroci jeszcze.
|
|
Magazynier @agnieszka-slodkowska 31 stycznia 2026 19:05 |
| 1 lutego 2026 12:12 |
Sorolla to jest koloryt i oświetlenie walencjańskie. Pani pejzaże i święte obrazy to oświetlenie i estetyka środkowoeuropejska.
|
Paris @agnieszka-slodkowska 1 lutego 2026 10:27 |
| 1 lutego 2026 12:17 |
Pisz, Agnieszko, pisz...
... bo robia wszystko abysmy ZDZICZELI i ZCHAMIELI jak oni, ta HOLOCIARSKA ,,JelYta,, !!!
A tu sie bronic trzeba przed nimi, WARCHOLAMI jednymi... i nawet w internecie na piekne obrazy popatrzec.
|
MarekAd @agnieszka-slodkowska |
| 1 lutego 2026 22:01 |
Z ciekawości wszedłem na stronę Ostrowieckiego BWA i oniemiałem. Przy każdej wystawie czy wydarzeniu takie wstawki: "queerowego i lesbijskiego – malarstwa abstrakcyjnego"; "Queerowa estetyka"; "Osoba artystyczna"; "nieheteronormatywnych tożsamości i możliwość sublimacji queerowego"". Większość tych "dzieł" jest tak beznadziejna, że nadaje się zwyczajnie na śmietnik. Smutne to bardzo. Oczywiście przykład idzie z centrali, a powiatowi urzędnicy od kultury chcą się przypodobać, a nawet przebić wielki świat. Przykro mi tym bardziej, że Ostrowiec jest mi bliski, bo mieszka tam połowa mojej rodziny. Znam tamte rejony, ludzi tam mieszkających i to całe BWA to jak jakiś ropiejące wrzód. Dobrze, że powiedziałaś, że wystawa Ci się nie podoba, szkoda że nie wzięłaś sprayu i nie napisałaś im na tych "dziełach": "idźcie się leczyć".
Najgorsze, że niewiele można z tym zrobić, bo na taką pseudokulturę płynie szeroki strumień naszych pieniędzy. Jestem przeciwny wszelkim dotacjom i to nie tylko w kulturze, bo to nigdy nie przynosi niczego dobrego. Szacunek za to, że nie bierzecie z Hubertem udziałów w tym cyrku z dotacjami, grantami i innymi diabelskimi pomysłami, którymi niszczą współcześnie wolność człowieka.
Notka bardzo ciekawa, jak zwykle zresztą. Przypomniałaś mi przy okazji mojego ulubionego Herbarta. Agnieszko, masz wiele talentów, tutaj widać pisarski i zawsze z zaciekawieniem Cię czytam, więc piszę jak najwięcej, bo masz dużo powiedzenia!
Powodzenia i pozdrowienia dla Was.
|
|
agnieszka-slodkowska @MarekAd 1 lutego 2026 22:01 |
| 1 lutego 2026 23:19 |
Dziękuję Marek za wszystko co napisałeś.
Urodziłam się w Ostrowcu i tam spędziłam swoje dzieciństwo. Kiedyś Galeria BWA stała na całkiem niezłym poziomie, była dobrze zarządana, organizowano ciekawe wystawy i plenery. W 2010 roku miałam tam indywidualną wystawę "Japanorama", w 2014 oboje z Hubertem prezentowaliśmy swoje prace (ja cykl "Francuski temat", a Hubert ilustracje do książek i plansze komiksowe). W pandemii w 2020 roku z grudniu ponownie prezentowaliśmy prace w galerii BWA wraz z naszymi 3 kolegami. Wystawa poświęcona była 25 leciu istnienia właśnie tej galerii i jej założycielowi ś. p. dyrektorowi Tadeuszowi Majowi (który był także dyrektorem Liceum Plastycznego w Kielcach- cała nasza piątka to absolwenci kieleckiego plastyka). Byłam kuratorem powyższej wystawy. Pomimo, że ekspozycja trwała 2 miesiące albo i dłużej, niestety czas pandemii spowodował jej zamknięcie i możliwe było jedynie zwiedzanie wirtualne. Kiepska sprawa. Potem dyrekcja się zmieniła i wszystko się zmieniło...
Pozdrawiamy serdecznie - A+H
|
|
MarekBielany @agnieszka-slodkowska 1 lutego 2026 10:21 |
| 1 lutego 2026 23:24 |
:)
i tak sobie myślę ...
Valser wypunktował słabą klatę i te takie tam.
Dycha jeszcze !
Wiem, że to bląd, ale parędziesiąt złotych dziesięć lat temu, to nie jest to.
BeCeK ?
|
MarekAd @agnieszka-slodkowska 1 lutego 2026 23:19 |
| 2 lutego 2026 20:15 |
To tym bardziej przykre i zatrważające jednocześnie, że miejsce, które jeszcze niedawno trzymało poziom nagle stają się przybytkiem głupoty i mierności. Najgorsze, że zmiany, które w ostatnich latach bardzo przyspieszyły w różnych dziedzinach życia, nie tylko w kulturze, idą w większości w złym kierunku. Nie pozostaje nam chyba nic innego, niż mocna wiara, że nie wszystko stracone i permanentne trzymanie się piękna, prawdy i dobra. Na szczęście istnieje malarstwo klasyczne, które nam w tym pomaga.